Wiosenne inspiracje – koncert muzyki rozrywkowej na Saskiej Kępie

kwiecień 9, 2017 | wydarzenia

W tym roku postanowiliśmy odejść od repertuaru pasyjnego, który zwykle wykonujemy przed Świętami Wielkanocnymi, i zaśpiewać piosenki o lekkim charakterze. Chyba nic w tym złego – Niedziela Palmowa to przecież radosne święto! A właśnie w tę niedzielę, 9 kwietnia, wystąpiliśmy w Domu Kultury ORION na Saskiej Kępie.

Chcieliśmy, żeby z radosnym nastrojem wykonywanych przez nas utworów współbrzmiały także inne elementy koncertu. Stąd pomysł, żeby stroje żeńskiej części chóru były jasne, kolorowe i kwieciste. Wszystkie chórzystki podeszły do tego zagadnienia z pełnym zrozumieniem i wykazały się dużą pomysłowością w tworzeniu swojego wiosennego wizerunku. Efekty widzimy na zdjęciach.

Konferansjerkę w brawurowym stylu poprowadził Marcin. Zgrabnie łączył poszczególne punkty programu, tworząc opowieść o większych i mniejszych radościach życia. Z łatwością złapał kontakt z publicznością, którą szybko udało mu się wciągnąć w dialog, a na koniec nawet namówić na wspólne śpiewanie. Ale po kolei.

Rozpoczęliśmy od żartobliwych „Chórów” Artura Andrusa, w których przekonywaliśmy, że „śpiewać (w chórze) każdy może”. Potem wykonaliśmy pełną życia „Malaikę” – pieśń o miłości w języku suahili. Afrykański koloryt utworu podkreślił rytm bębna – w roli perkusisty z sukcesem zadebiutował Hubert. Dwa kolejne utwory, również poruszające temat miłości, były już spokojniejsze. Pierwszy z nich to „Miłość ci wszystko wybaczy” Henryka Warsa. Piosenkę tę wykonała z uczuciem i delikatnością Agnieszka, na fortepianie towarzyszył jej Adam. Ten klimat czułego wyznania miłosnego utrzymaliśmy w „Kołysance” Jana Maklakiewicza do słów Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Nie pozwoliliśmy jednak naszym słuchaczom zbyt długo trwać w rozmarzeniu. Zaraz potem zabrzmiał utwór „The lion sleeps tonight”, w którym w tle powtarzało się rytmiczne „wim-o-weh”, podobne do niosących się przez dżunglę dźwięków bębna. I znów wróciliśmy do stylu żartobliwego. Zbyszek wykonujący, przy akompaniamencie Adama, piosenkę „On nie powróci już” Henryka Warsa wydobył z niej cały humorystyczny potencjał. A „Wesołe jest życie staruszka” z Kabaretu Starszych Panów jak zawsze bawiło grami językowymi Jeremiego Przybory. Na zakończenie zaśpiewaliśmy znaną wszystkim kołysankę „Śpij, kochanie”. Ponieważ publiczność podśpiewywała ją sobie razem z nami, Marcin zaprosił wszystkich chętnych na scenę. Znalazło się całkiem sporo ochotników. Kto wie, może wkrótce zasilą szeregi jakiegoś chóru?

Po koncercie wszyscy zostali zaproszeni na słodki poczęstunek ufundowany przez Hotel Marriott. Przy herbacie i pysznych ciastach chórzyści i słuchacze mogli zapoznać się z sobą i porozmawiać. Dziękujemy pracownikom Hotelu Marriott za ten miły gest.